Tak właśnie, Syndrom, bo to jest co najmniej chore. O co chodzi - człowiek (lub częściej informatyk) siedzi sobie przed kompem. I nagle nachodzi go odwieczna chęć przekąszenia czegoś. Więc niewiele myśląc, wstaje i intuicyjnie kieruje się do mitycznego miejsca kreacji cudów pozwalających w przyjemny sposób przedłużać naszą egzystencję na tym padole, czyli poetycko mówiąc do kuchni. I tu najczęściej z bogatego menu możliwości, wśród których można wybierać wybór pada na dwie kanapki. Kanapki, bo są wygodne do zjedzenia, szybkie do zrobienia i pozostawiają dużo miejsca na inwencję twórczą. Dwie, bo co tu dużo gadać przeciętny głodny osobnik ma dwie ręce. Talerzyki generalnie są niepożądane, bo wymagają więcej zachodu, a poza tym mają skłonność do zbierania się w okolicach komputera. Robienie wieżyczek z kanapek na rękach też nie jest zbyt dobre, utrudnia to transport, a dół kanapki często zmienia się w górę kanapki, która była niżej. Tak więc zaopatrzony w dwie kanapki, informatyk tudzież inny człowiek wraca do kompa. I tu zazwyczaj jedna kanapka jest umieszczana na stole, gdzieś w zasięgu, a druga zostaje w ręce i jest konsumowana. Po jej spożyciu, niczego nieświadoma jeszcze ofiara Syndromu sięga ręką, chwilę potem wzrokiem w kierunku miejsca, gdzie zostawiła druga kanapkę. I co się okazuje? Tejże kanapki nie ma!
Wielu z was pewnie zadaje sobie pytanie: co się stało z tym nieszczęsnym kawałkiem chleba i mięska? Czy został podstępnie i zuchwale skradziony przez jakieś zwierzę lub co gorsza współdomowników? Lub może spadł gdzieś ze stołu by zniknąć w czeluściach dywanu? A może jakaś wyższa kultura, która wyewoluowała z komputerowego kurzu, przejęła go jako łup wojenny? Otóż nie, kanapka została zjedzona przez samego użytkownika! Niewiarygodne lecz taka jest prawda. Zapytacie jak mógł tego nie spostrzec? Mechanizm tego procesu jest niezwykle złożony i trudny do analizy. Jednak ze względu na powagę tego zjawiska, przeprowadzono kilka prób obserwacji.
Wydaje się, że główną przyczyną samoczynnej konsumpcji drugiej kanapki jest skłonność do automatyzacji działań podczas pracy przy komputerze. Gdy użytkownik potrzebuje coś napisać sięga ku klawiaturze, gdy potrzebuje myszki sięga po nią, drukowanie wywołuje ruch po papier. W ten sposób, fakt skończenia pierwszej kanapki i związane z tym uczucie niedosytu automatycznie sprawia, że sięgamy po drugą. Zmiana jest przy tym tak szybka (jeśli bierzemy pod uwagę wszystkie czynniki jakie wpływają na użytkownika), że nie możliwe jest zauważenie, iż aktualna kanapka nie jest pierwszą, lecz drugą. Można było również zaobserwować, że przy większej ilości kanapek, zjawisko również zachodziło, tzn. obiekty badań nie spostrzegały ile kanapek tak naprawdę jedzą. Czasem przy liczbie trzech kanapek testowych, uważali, że jedzą dwie lub jedną. Przy większych wartościach zaburzenia są jeszcze większe, ale po osiągnięciu limitu i zaspokojeniu głodu, obiekt przestaje jeść, aczkolwiek nie sprawdzając ile zjadł.
Co można na to poradzić? Cóż, tradycyjne środki są bezradne, jedyny ratunek w niekonwencjonalnych metodach. W niektórych przypadkach pomaga rozstawienie kanapek w odległych punktach, tak by poprzez konieczność wstania możliwe było zauważenie końca pierwszej i początku drugiej. Można też robić więcej kanapek, ale to wymaga użycia talerzyków. Z drastycznych sposobów można robić tylko jedną kanapkę podczas jednej wizyty w kuchni, ale jak wynika z obserwacji ujemne emocje towarzyszące temu powodują, że nie jest to najlepszym rozwiązaniem. Próba skupienia uwagi na fakcie jedzenia generalnie dezorganizuje całą pracę.
Zjawisko istnienia Syndromu Kanapki Informatyka jest niezaprzeczalnym faktem, lecz mimo wszystko nie mamy zbyt wielu szans na obronę. Możliwe, że rozwój techniki umożliwi równą walkę z tym problemem, ale na chwilę obecną w większości przypadków sprawa jest beznadziejna.
pozdrawiam
ogur